Szczepienia – leki które pomagają

leki

leki

Pneumokok pod mikroskopem wygląda niewinnie: jak orze­szek ziemny albo bałwanek. Ale to pozory, bo bakteria ta jest diabelnie groźna. Zwłaszcza dla dzieci i osób star­szych. Może -wywołać zapalenie opon rdzeniowo-mózgowych, zapalenie płuc, zatok, ucha, sepsę. W osłabionym organizmie namnaża się błyskawicznie: rano dziecko budzi się z zaczerwienionym gardłem, wieczorem, jeśli w porę nie dosta­nie odpowiedniego leku, może umrzeć. W tym roku w styczniu na sepsę zmarł  już czteroletni chłopiec spod Świdnika. Drugą (w marcu) ofiarą był siedmiolatek z Tczewa. Mimo że lekarze w szpitalach robili, co mogli, dzieci nie udało się uratować.

A zarazić się pneumokokiem jest bar­dzo łatwo: wystarczy kichnięcie osoby będącej nosicielem tej bakterii (często nosicielstwo nie oznacza choroby). Każdego roku na inwazyjne choroby pneumokokowe w Polsce zapada od 11 do 15 tys. dzieci. Wiele z nich wraca do zdrowia, ale zdarzają się też ciężkie powikłania, takie jak upośledzenie umy­słowe, napady padaczkowe, zaburzenia słuchu. Co gorsza, sprytne bakterie potrafią się uoporniać na antybiotyki, więc walka z infekcjami, które wywołują, jest coraz trudniejsza.

Lekarze od wielu lat apelowali, by szczepienia przeciw pneumokokom włączyć do pakietu szczepień obowiąz­kowych, czyli refundowanych przez pań­stwo. Dotąd bezskutecznie. Obecnie na darmowe szczepionki mogą liczyć tylko dzieci z tzw. grupy wysokiego ryzyka (np. wcześniaki, maluchy z wadami ośrod­kowego układu nerwowego, po różnych operacjach). Rodzice pozostałych dzieci muszą płacić za szczepionkę z własnej kieszeni. I to wcale niemało, bo jedna dawka to wydatek ok. 200 zł. Żeby uzyskać odporność, trzeba zaaplikować trzy lub cztery zastrzyki. Teraz to się zmieni. Obecny rząd postanowił, że od stycznia 2017 r. szczepieniem przeciwko pneumokokom mają być objęte wszystkie dzieci od drugiego miesiąca do 19. roku życia. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt rozporzą­dzenia w tej sprawie. Trwają konsultacje społeczne i czas pokaże czy uda się wprowadzić te leki które pomagają.

To jedna z najlepszych informacji, jakie ostatnio usłyszałem –  wieloletni ordynator oddziału infekcyjno-neurologicznego. Dziś jest na emeryturze, ale chyba nie ma w Kielcach osoby, która nie słyszałaby o „doktorze od zastrzyków”. Dzięki niemu stolica Świętokrzyskiego stała się pierwszym miastem w Polsce, w którym udało się spacyfikować pneumokoki.

Już w 2006 r. dr. Patrzałkowi udało się przekonać samorząd, żeby wszystkie dzieci zameldowane w mieście objąć programem darmowych szczepień przeciwko pneumokokom. Zaszczepiono w sumie ok. 1700 dzieci, co kosztowało 1,4 min zł. To była wówczas medyczna nowość – śmieje się Patrzałek. – W tym czasie w Europie na powszechne szczepienia przeciwko pneumokokom zdecydowała się tylko Liguria we Włoszech. Potem byliśmy my, czyli Kielce, a dopiero później zaczęli to robić Austriacy oraz niektóre samorządy w Niemczech, Hiszpanii czy we Włoszech. Teraz jednak jesteśmy chyba ostatnim krajem w Unii Europejskiej, w którym to szczepienie nie jest refundowane przez państwo.

Dzieci w Kielcach początkowo szcze­pione były skoniugowaną szczepionką PCV7, od 2011 r. maluchom podawana jest PCV13 (Prevenarl3), uważana przez wielu ekspertów za najlepszą i najbezpieczniejszą formę profilaktyki przeciwko pneumokokom. 0 tym, jak rewelacyjne są efekty programu, świad­czą liczby: od lat nie było w Kielcach żadnego przypadku sepsy, a liczba zapaleń płuc spadła o ponad 60 proc. Co więcej, wśród dzieci w Kielcach znacznie mniej jest szczepów pneu- mokoków opornych na antybiotyki niż w pobliskim Ostrowcu Świętokrzyskim. Świadczą o tym wyniki badań wymazów z nosów pobranych od dzieci w tych dwóch miastach. W Kielcach obecność pneumokoków opornych na leki wy­kryto tylko w 5 proc. próbek, natomiast w Ostrowcu – aż w 57 proc.

Gdy dziewięć lat temu zaczynałem pracę jako pediatra, miałem kilka przypadków zapalenia płuc w tygodniu – mówi dr Sebastian Kędzierski z rejonowej przychodzi Artimed w Kielcach. – Teraz notuję ich kilka w roku. Zdecydowanie spadła też liczba dzieci cierpiących na zapalenie ucha czy gardła. Moje dziewczynki praktycznie nie chorują. Od czasu do czasu trafi się jakiś katar czy przeziębienie, ale poważniejszych infekcji sobie nie przypominam. A Amelka chodzi przecież do przedszkola, ma kon­takt z dziećmi. Z Blanką na razie zostaje babcia, ale za rok pójdzie przecież do przedszkola. Obie dziewczynki są zaszczepione przeciwko pneumokokom. Przyszły właśnie na tzw. bilans. Blanka została dokładnie przebadana, zważona i zmierzona. Amelka dodatkowo dostała szcze­pionkę przeciwko polio. Trochę się bała, ale pielęgniarka tak delikatnie wkłuła się w ramię, że dziewczynka nawet nie zauważyła.

W moim rejonie niemal 100 proc. ro­dziców szczepi dzieci. Moda antyszczepionkowa jakoś się u nas nie rozpowszechniła. Na szczęście! Dzięki powszechnemu szczepieniu dzieci mniej chorują też dorośli. Dotyczy to zwłaszcza osób po 65. roku życia, które z racji wieku mogą mieć obniżoną odporność. Z badań przeprowadzonych w roku 2009, a następnie w latach 2010-2012 przez dr. Patrzałka, wynika, że liczba zachorowań na zapalenie płuc w grupie osób po 65. roku życia spadła o 45 proc. Owszem, trochę trzeba wydać, ale koszty leczenia są niewspółmiernie wyższe – mówi. Zwłaszcza w przypadku sepsy. Trzy­dniowa terapia kosztuje ok. 30 tys. zł, co oznacza, że wyleczenie jednego chorego to koszt przekraczający 100 tys. zł.

Dlatego samorząd w Kielcach nie żałuje pieniędzy na profilaktykę. Z kasy miasta finansowane są też m.in. szczepienia przeciwko meningokokom – kolejnej groźniej bakterii. Objęto nimi ok. 2,6 tys. dzieci rocznie, co kosztuje pra­wie 350 tys. zł. Beneficjentami polityki prozdrowotnej miasta są również osoby starsze. Wszyscy kielczanie, którzy ukończyli 55 lat, mogą się zaszczepić przeciw grypie. Z programu co roku korzysta ok. 10 tys. mieszkańców, a roczny koszt to ok. 300 tys. zł. Na szczęście Kielce to niejedyne mia­sto, które wykłada pieniądze na profilaktyczne szczepienia przeciwko pneumokokom. Robi to też m.in. Mileno, Dębica, Kolbuszowa, Jelenia Góra, Suchedniów. Od stycznia 2017 r., czyli od momentu, gdy szczepienie trafi do kalendarza szcze­pień obowiązkowych, gminne środki, które do tej pory szły na profilaktyczne zastrzyki, będzie można wydać w inny sposób, np. na oświatę, pomoc społeczną czy na niezbędną infrastrukturę i leki.

Na razie Ministerstwo Zdrowia nie udostępnia informacji o kosztach szczepienia przeciwko pneumokokom. „W Polsce do postępowań o zamówie­nie publiczne […] oferty złożyły dwie firmy: Pfizer Polska sp. z o.o. oraz GSK Services (GlaxoSmithKline) sp. z o.o.”. Negocjacje zatem jeszcze trochę potrwają. Nie ma jednak wątpliwości, że jeśli państwo ostatecznie zdecyduje się na refundację i zapewni dzieciom ochronę za pomocą najlepszej szczepionki, będą to doskonale zainwestowane pieniądze.